Krzysztof Wojtynek kończy karierę
// Czerwiec 29th, 2010 // Aktualności
Po zamknięciu sezonu ligowego tradycyjnie już ruszyła karuzela transferowa. Bardzo szybko pojawiły się pierwsze nazwiska graczy, którzy dołączą do składu NMC Powen, ale i takich którzy go opuszczą. Zabrzański klub po stronie strat zapisać musi między innymi Krzysztofa Wojtynka. Rozgrywający ogłosił bowiem zakończenie kariery.
Niespełna trzydziestopięcioletni zawodnik swoje pierwsze kroki w świecie piłki ręcznej stawiał właśnie w Zabrzu pod czujną opieką trenera Janusza Szymczyka. Barw legendarnej Pogoni bronił aż do 2002 roku, kiedy to nastąpiła masowa emigracja zabrzańskich szczypiornistów „za miedzę”, a dokładnie do zespołu piekarskiej Olimpii. W Piekarach Śląskich pozostał jednak tylko przez dwa lata i w 2004 roku powrócił do źródeł. W NMC Powen występował do ubiegłego sezonu włącznie.
Krzysztof zapisał na swoim koncie kilka sukcesów, głównie jako junior. Rozgrywający może pochwalić się między innymi srebrnym medalem Mistrzostw Polski Juniorów Starszych (1992) i brązowym medalem MPJ (1993). Piłkarz był także powoływany do kadry narodowej juniorów oraz młodzieżowców. Do największych osiągnięć wieku seniorskiego zalicza czwarte miejsce w tabeli Ekstraklasy, wywalczone w szeregach Olimpii Piekary Śląskie oraz awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w sezonie 2008/2009, już w barwach NMC Powen.
W zakończonych w maju bieżącego roku rozgrywkach Ekstraklasy szczypiornista nie występował na parkiecie tak często jakby sobie tego życzył. Nie po raz pierwszy z resztą jego plany pokrzyżowała kontuzja. Rekonwalescencja po przebytym zabiegu była tak długa, że do gry rozgrywający powrócił dopiero pod koniec zmagań ligowych. Jak się okazało ostatnich w jego karierze.
Przed rokiem w jednej z rozmów Krzysztof Wojtynek stwierdził, że praca i sport zajmują mu większość czasu i dla rodziny zostaje go niewiele. -„Kiedy jednak mam kilka niezagospodarowanych sportem chwil to poświęcam je rodzinie. Mamy dom z małym ogródkiem, gdzie możemy odpocząć i poczuć się swobodnie. Kiedy ma się dzieci to jest tak, że zawsze jest co robić, a to klocki, a to kolorowanki czy inne gry.” – tłumaczył wówczas. Być może teraz zawodnik będzie miał więcej czasu na zabawy ze swoimi pociechami. A Marcin, Hania i Franek z pewnością postarają się, żeby tata wolnego czasu miał jak najmniej.
Nam pozostaje podziękować za lata spędzone w zabrzańskim klubie, za walkę nie tylko na parkiecie, ale i za batalię stoczoną z licznymi kontuzjami. Dziękujemy Krzysztofowi za to, że do końca się nie poddawał i jak tylko mógł wspierał drużynę swoim doświadczeniem i umiejętnościami.

Dziękujemy i powodzenia